Warhammer Age of Sigmar | General's War Team Tournament Wrażenia


Cześć,
Dawno mnie nie czytaliście prawda? Well najpierw zwolniło tempo publikacji a potem po prostu zamilkło bez uprzedzenia i powodu. Ot, zwyczajnie odczuwałem coraz mniejszą potrzebę na przelewanie tutaj swoich hobbystycznych zmagań, z drugiej zaś strony, środowisko AoSa w Polsce okrzepło i wydaje się, że sporo treści jakie tutaj się ukazywały jest już po prostu niepotrzebna. Grupa Well jakoś nie podjęła wyzwania i tak to blog sobie zgasł - większa część środowiska nawet nie zauważyła kiedy.

Niewielu z Was też pewnie wie, że Well of Eternity obchodziło niedawno czwartą rocznicę swojej obecności w internetach. 07-01-2016 ukazał się tutaj pierwszy wpis nie zwiastujący bynajmniej niczego szczególnego.

Przez ten czas blog ewoluował i rozwijał się będąc odzwierciedleniem rozwoju mojego (a potem już nie tylko mojego) hobby, jednak pewne rzeczy się na nim nie zmieniały. Wciąż był miejscem gdzie dzieliłem się z Wami tym co robię, myślę, planuję w temacie grania w Age of Sigmar. Był MOIM miejscem w którym nikt nie mógł mi dać bana ani prosić o to bym o czymś nie wspominał albo opisał coś inaczej. Jeśli się to komuś podobało - zostawał, jeśli nie szedł sobie gdzie indziej. Liczę, że tak będzie dalej.

Dyplom i "nagroda" w jednym za best alliance czyli coś co mnie zdecydowanie striggerowało do napisania tego wpisu.

Well będzie istniało dalej, mam nadzieję starczy mi pary aby znowu napędzić siebie i małą grupę osób która skupiła się wokół tego projektu by znowu ruszyć z nim do przodu. Wiecie jak jest - póki lokomotywa się toczy - jest ok. Jeśli stanie, to ruszyć z miejsca jest bardzo, bardzo ciężko.

Dzisiaj jednak, po tym przydługim wstępie, chce wykorzystać to miejsce jeszcze raz do tego do czego je stworzyłem, zanim stało się miejscem w którym szukaliście cccombosów, taktyk, nowości, artworków i całej reszty dziwnych rzeczy które tutaj się pojawiały, a które dotyczyły hobby ale nie MNIE w tym hobby.
Podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat jednego jego elementu.
Opiszę swoje wrażenia z ostatniego turnieju klasy "master" - General's War Team Tournament.
Rozpiski, nasze taktyki i plany, jak mam nadzieję - opisze Patrycjusz w osobnym wpisie, który już teraz mogę polecić, znajdziecie go (kiedy już się stworzy >> TUTAJ <<.

Ja skupię się na tym jak mi (ale w sumie i ekipie Well) grało się w Pruszkowie. Zaryzykuję znowu, bowiem ośrodek krakowski przygotowuje się powoli do organizacji pierwszego turnieju klasy master w marcu a to co znajdziecie poniżej będzie niczym więcej jak ustawieniem sobie samemu poprzeczki na pewnej określonej wysokości. Po części właśnie taki jest tego cel. Po części jednak jest to wyraz tego co nazbierało się przy okazji wyjazdu do Pruszkowa.

Ok., wstępniak przydługi więc czas na konkrety bez ozdobników.

Turniej zanosił się na ten NAJ. Największy, najlepiej przygotowany, najbogatszy, najprofesjonalniej "transmitowany". Liczba graczy musi robić wrażenie - 21 zespołów, łącznie 84 graczy (w tym goście zza granicy), do tego oczywiście osoby towarzyszące i tabory ;), organizowany przy okazji większego eventu, blisko Warszawy, przez ludzi którzy niejeden turniej - jak zrozumiałem - już organizowali. No myślę - jak do tej pory do Wawy raczej nie zawijałem zbyt często tak tym razem nie ma bata - jadę.

Pojechałem nie sam. Ośmiu nas było tych grających a i jakże cenne wsparcie logistyczne na miejscu dzięki Leo i Celinie mieliśmy. Zacna ekipa w dwóch słowach. Pomni specyfiki masterów nasza ekipa, "Stare Well" czy jak je tam zwać przyjechała na całkowitej wyjebce jeśli chodzi o wyniki. Bez żadnych oczekiwań w stosunku do drabinki turniejowej i bez najmniejszych nawet aspiracji wynikowych. Miała być dobra zabawa, gry bez napinki, sporo integracji a przy okazji zgarnięcie tego po co nikt inny się nie schylił.

Z naszej strony wyszło chyba dobrze. Gier zagraliśmy cztery (bo BAY), bawiliśmy się wszyscy przy nich lepiej niż dobrze, ludzi poznaliśmy świetnych, a tych których znaliśmy, poznaliśmy jeszcze lepiej przy stole i to nie tylko tym z figurkami.
Podstawowe więc założenie wyjazdu spełniliśmy na 105%. NAPRAWDĘ ŚWIETNIE SIĘ BAWILIŚMY.
Powiem Wam dlaczego - bo nie wyniki był najważniejsze i bo nie sam turniej był najważniejszy (a przynajmniej nie jego zasadnicza część - rywalizacja o podium itp.). Wiem, niektórzy powiedzą - no jak dla wszystkich - ale ja patrząc po niektórych grach mogę długo dyskutować o tym co dla kogo w rywalizowaniu turniejowym jest najważniejsze (i nie, nie będą to punkty za modelarkę czy best play).
Gdyby jednak odrzucić aspekt "towarzyski" tego turnieju i oceniać organizację (tam gdzie się z nią spotkałem), z mocnego 10/10 zjechalibyśmy na jakieś 3/10.
Organizatorom oczywiście dziękuję. Należy się to każdemu kto poświęca swój czas na to aby inni mogli oddawać się swojemu hobby. Organizowanie czegokolwiek jest zawsze trudne i wiąże się z jakimś poświęceniem, jednak oka na niedociągnięcia tego turnieju przymykać nie zamierzam, tak jak nie robiłem tego nigdy wcześniej za co Well punktów u ich organizatorów bynajmniej nie zyskiwało (ale spokojnie - będzie okazja, mam nadzieję - do rewanżu i przejechaniu się po nas za Kraków 2020).

Co mi się nie spina? Organizacja mi się nie spina. Trochę bylejakość, trochę niedoróbki, trochę dziwnych braków których nie spodziewałbym się po takim turnieju, takim budżecie jaki udało się pozyskać z wpisowego (360 zł/zespół w przedpłacie i 400zł/zespół po terminie wpłat) i (zapewne) od sponsorów.

Na wstępie co mi się podobało? To, że orgowie znaleźli naprawdę fajną miejscówkę - blisko Lidla czy innego owada, w pobliżu stacji benzynowej, ogólnie dobrze położoną, dobrze naświetloną, przestronną salę i miejsce w ramach szerszego konwentu gier.

Czego zabrakło albo co mi się nie podobało? Niestety - tego będzie więcej. W kolejności nie od ważności a w kolejności zauważania.

SALA – spoko, tak jak pisałem, śmierdzieć nie śmierdziało bardziej niż na innych, światło ok., z głośnością nie było problemu bo nagłośnienia nie było (o tym za moment). Pod oknami pizgało trochę złem i mrozem ale od czego bluzy i kurtki.

SĘDZIÓWKA – A raczej kontakt sędziówki z graczami. Albo jak kto woli - nagłośnienie. Darcie się przez cała salę z informacjami jest słabe w 2020 roku. Mamy mikrofony, mamy megafony, mamy wuwuzele, cokolwiek, bez tego było zamieszanie a ja połowy komunikatów nie słyszałem po czym latałem na sędziówkę dowiedzieć się o co chodzi tym razem. Pracy sędziów nie mogę ocenić bo sędziego nie wołałem. Albo tejblowałem albo zostałem stejblowany i za dużego pola do dyskusji i kłótni nie było.
Zastrzeżenia jakieś słyszałem ale to już musieliby konkretni gracze z konkretnymi sytuacjami się wypowiadać - jeśli macie takie przykłady to nie bójcie się nimi dzielić - ale raczej pod wpisem na FB. ;) BTW. Szkoda, że nie było czasomierza który by pokazywał upływ czasu rundy (standard już na turniejach).
Oddzielne kilka słów do podawania wyników. Dalej mamy wszyscy problemy z aplikacjami zliczającymi i prezentującymi wyniki. W Pruszkowie szczególne widoczne kiedy paringi na rundę czwartą poznaliśmy … 15 minut przed tą rundą czyli na drugi dzień. Do tego liczne błędy przy wpisywaniu do aplikacji zgłoszonych wyników. Naprawdę – to stresuje kiedy nie dość, że musisz ugrać wynik na stole to potem jeszcze musisz pilnować i niemalże wisieć nad sędziami aby poprawili błędnie wpisane wyniki. Aplikacja musi być sprawdzona a przed większym turniejem warto sobie zrobić stress-testy i zasymulować turniej na więcej niż 15 osób w formacie jaki organizujemy. Błędne wyniki w appce wprowadzają mnóstwo niepotrzebnego zamieszania. Nie wiem jak to tam wyglądało, kto był w zespole organizatorów za to odpowiedzialny (trochę chaosu chyba wśród samych orgów było z tym) ale zdaje się, że ostatecznie wyniki przed ogłoszeniem wpisywał Piotrek Kurkowski - szacun :)

TACKI DO PRZENOSZENIA ARMII - Niby standard, niby nic wielkiego, niby nie powinienem narzekać - ale to już wprowadzamy u nas na lokalach nawet gdzie poruszamy się obrębie pomieszczenia wielkości pokoju. Tutaj była sala gimnastyczna. Szkoda, że takiego drobiazgu zabrakło.To kosztuje grosze - nawet jeśli się kupuje 100 (albo nie nawet a JEŚLI kupuje się to w hurcie). Sprawne przenoszenie armii jest ważne a nie każdy targa ze sobą ładną i klimatyczną TABLICĘ do transportu figurek między stołami.

STOŁY – Tereny - nierówne. Albo patelnia bez ani jednego blokera LoS albo z gigantycznym monolitem/wieżą wypaczającym wynik gry i bardzo nań wpływającym. Pierwsze stoły broniły się wizualnie, reszta już niekoniecznie.
predefiniowane tereny miały też nie kolidować z terenami frakcyjnymi i szerzej ze znacznikami na stołach - no więc z mojego oglądu i rozmów wynika wprost, że to się nie udało i często zmieniało to wynik bitew.
Maty – na niektórych stołach były nie te do których wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni tylko …jak je określić… „cienkie, materiałowe płachty”. No test był, odbył się i jak dla mnie nie przeszły go (tutaj protip dla kupujących takie cosie – nie polecam). Są za cienkie, materiał za lekki, nie trzymają się powierzchni blatu (albo ławek na których leżały w Pruszkowie) a więc przesuwają się, marszczą w momencie kiedy jedziemy po nich oddziałem, kiedy opieramy się, kiedy mierzymy (zabawna sytuacja zasłyszana – mierzą szarże raz, mierzą szarże drugi raz, mierzą szarżę trzeci raz – za każdym razem inaczej mierzyli bo inaczej mata była naciągnięta). ;) Na plus miejsce przy stołach – nie trzeba było się pośladami ocierać o kolegę z tyłu. PS., tak przyczepię się do tego – NIE BYŁO NUMERACJI STOŁÓW - serio, ja wiem, że pewnie jakaś logika w ich ułożeniu była ale kiedy wbijasz na salę to nie chcesz kombinować i pytać 5 osób który to stół, chcesz iść do swojego wyciągnąć figsy i zacząć na nim grać. Jedna kartka z jedną cyfrą..

ŻETON. Dostaliśmy jako gracze jeden ŻETON (organizatorzy - możecie mi powiedzieć jaką wartość dla gracza AoS ma JEDEN żeton/znacznik?). Szkoda, że zabrakło miarek, liczników punktów, czegokolwiek przydatnego do czego zdążyliśmy się jednak przyzwyczaić przy okazji innych turniejów.

OBIAD – czyli w moim przypadku rozgotowane ziemniaki i kotlet BEZ surówki, sałatki, nawet ogórka, spóźnione o pół godziny, jedzone na kolanie bo już graliśmy). Nie wiem jak wrażenia smakowe tych którzy zamówili inne opcje (ponoć lepiej wyszło), ale mnie ten obiad ani nie nasycił ani nie porwał. (szacun dla burgerów na Dzbanie). A, do obiadu był soczek, jedyny napój serwowany "w ramach all inclusive" na turnieju. Przy okazji...

WODA/KAWA/HERBATA na miejscu – BRAK. Ale naprawdę? BRAK? Nie udało się dogadać ze szkołą? Organizatorem całego eventu, czy po prostu niech giną? Czemu na imprezie zabrakło czegoś tak trywialnego a zarazem potrzebnego? Nie przypominam sobie szczerze mówiąc innego turnieju tej rangi BEZ WODY (w kontekście tego o herbacie i kawie można pomarzyć).

Kwestie SANITARNE – toaleta koedukacyjna w pobliżu Sali gier na 80+ graczy, osoby towarzyszące, odwiedzających, i inne zbłąkane dusze. Jak sądzicie, jak to się mogło skończyć? Zwłaszcza kiedy frekwencja gwałtownie rosła w momencie przerw pomiędzy grami? Ja na przykład odwiedzałem pobliską stację benzynową (i wiem, że nie tylko ja bo paru graczy tam spotkałem, pozdrawiam ekipę orlenową, "dwójeczka", hotdog i lecimy na kolejną grę, co nie?). Kolejki na Orlenie mniejsze za to papier toaletowy był, bo w tej na miejscu było z tym krucho (ręczniki papierowe do wytarcia rąk to zaś w pierwszym dniu luksus absolutnie nieosiągalny). Toaleta dodatkowa "gdzieś była". Była ponoć większa. Nie wiem, nie widziałem, pewnie gdybym jakieś oznaczenia zobaczył to bym trafił i coś więcej powiedział.

NAGRODY – W rules packu jest informacja o nagrodach za konkretne osiągnięcia na turnieju. Może zabrzmi to jakbym na turnieje jeździł po nagrody (oczywiście, że tak) ale dobrze by było gdyby organizatorzy na etapie konstruowania schematu nagród zaznaczali CO MOŻNA WYGRAĆ za dane osiągnięcie. Szczerze mówiąc jako zespół czujemy się delikatnie mówiąc MOCNO ZAWIEDZENI formą wyróżnienia jaką otrzymaliśmy za podjęcie wyzwania i przyjazd na turniej na najmniej popularnym grand aliansie (nawet przygotowani na rywalizację z podobnymi nam wariatami).

W tym miejscu jeszcze raz - nasze "wyróżnienie":


Dyplom jaki otrzymaliśmy (niepodpisany przez organizatora, z błędną nazwą wydarzenia, trochę niechlujnie wydrukowany i ogólnie sprawiający wrażenie robionego na ostatnią chwilę bez jakiejkolwiek uwagi do detali) ciężko mi traktować jako "nagrodę" (znów za rules packiem, cyt. „nagroda dla drużyny, która ma w drużynie wszystkie armie z jednego GA(jeżeli taka będzie)”) No więc organizatorzy – taka drużyna była. I nie dostała nic poza wzmiankowanym dyplomem który nie boję się tego nazwać jest nie wart absolutnie nic w tej formie w jakiej został nam wręczony. Że czegoś nie zrozumieliśmy? Że materialiści z nas? Skoro nie zrozumieliśmy to trzeba mocniej akcentować. Że materialiści? Jeśli widzimy okazję do dobrej zabawy i przy okazji jakiegoś gifta w cenie turnieju to czemu nie?

No więc, największy turniej jak do tej pory w Polsce nagrodami raczej nie stał. Może i pierwsza trójka była zadowolona ale pozostali, nawet z pierwszej dziesiątki to już raczej słabiej. My za 17 miejsce (hehehe, już ponoć osiemnaste bo jednak jakieś zmiany nastąpiły w punktacji - ekipę która nas przeskoczyła pozdrawiamy) zgarnęliśmy trzy torby reklamowe worki na buty, pudełko kostek i bliżej niezidentyfikowany plakat (było nas czterech w drużynie, ale spoko, plakat w miesiącu będzie wisiał po tygodniu u każdego z nas więc każdy coś dostanie).
PS. z nagrodami wiąże się jeszcze jeden nasz mały zawód - jechaliśmy po Kill Pointy. Pal sześć z nagrodą za nie ale z moich doświadczeń wynika, że to na tyle istotna statystyka, że zwycięzca w niej JEST WYCZYTYWANY na koniec turnieju. Miły ukłon w stronę tych co nie kalkulują czy im się opłaca zaszarżować czy nie. Szkoda, że i tego zabrakło w przypadku GWTT.

BEST GENERAL - małe zamieszanie jeszcze na koniec z Best General, wyczytanie nastąpiło, tyle, że z błędem. Nie wiem ile osób ogarnęło ostatecznie, kto był najlepszym generałem na tym turnieju bo na stronie wydarzenia nie ma o tym wzmianki a szkoda bo wypadałoby jednak parę słów napisać podsumowania (mamy środę kiedy to piszę).

OSTATNIE MIEJSCE - Nagroda nie dotarła na czas a chłopaki pojechały do Czech. PS. co było za ostatnie miejsce? Tutaj była kumulacja - nie dość, że nic nie było słychać to jeszcze zamieszanie więc w sumie już nic nie wiem na ten temat.

Widzicie to? Rozumiecie chociaż trochę?
Dla mnie to obraz chaosu i bylejakości. Część tych zastrzeżeń to absolutne drobiazgi które dałoby się wyeliminować w ciągu kilku godzin. Części dałoby się uniknąć na etapie przygotowań.
A tak skończyło się - w moim przypadku - srogim rozczarowaniem i poczuciem robienia czegoś trochę "na odwal się".
Tak, dyplomu za ten Best Alliance nie odpuszczę bo to taki Żenek tego sezonu na razie.
Nie wiem, może inni by nad tymi przeszli do porządku, machnęli ręką i poszli dalej ale ja jakoś nie potrafię.
Odczucia jakie zebrałem od innych - jeszcze na miejscu były dość podobne, jak zwykle, raczej nikt się nie wychyla, bo po co "gównoburzę" kręcić - ja tam jednak stoję na stanowisku, że lepiej wywlec to teraz żeby na przyszłość było lepiej (da się, naprawdę sporo już się zmieniło w organizacji turniejów, naprawdę idziemy ku lepszemu, nawet jeśli czasem gdzieś się wyłożymy jako całe środowisko).

Jak zwykle - niezależnie od tego czy się zgadzacie czy się nie zgadzacie z tym co tutaj napisałem to oczywiście - dyskutujmy, chętnie poznam Wasze zdanie na poruszone przeze mnie zagadnienia. Chętnie poznam też sugestie tego co można generalnie robić lepiej na takich turniejach (takich w sensie dużych i coraz większych). Wyzwania przed organizatorami w związku z tym też coraz większe i kto wie - może kiedyś 4-latki przejmą Starą Zajezdnię i zrobią turniej na trzy tysiące osób...).

Tymczasem zaś dzięki za dobrnięcie aż tutaj,
Do następnego!
W.

Warhammer Age of Sigmar | AoS DMP 2019

Cześć,

Well... zamilkło na bardzo długo, jeszcze w zeszłym miesiącu ale nie oznacza o, że nic się u nas nie działo.
Przede wszystkim zajęci byliśmy przygotowaniami do aosowych Drużynowych Mistrzostw Polski które to mistrzostwa odbyły się w miniony (15-16.06.2019) weekend w Chorzowie.


Wydarzenie organizował - podobnie jak w zeszłym roku - Szybki Szpil, odbywało się w tym samym co ubiegłym roku miejscu i na bardzo podobnych zasadach (w największym skrócie - Rule Pack do pobrania >> TUTAJ << 

Udało się pobić rekord frekwencji - na turniej dojechało piętnaście zgłoszonych wcześniej drużyn (w porównaniu z 2018 rokiem wzrost o jedną drużynę jak wskazuje Warscore).
Wszystkie listy armii drużyn uczestniczących w turnieju znajdziecie >> TUTAJ <<
Trzeba przyznać, że "Na tym poziomie nie ma słabych przeciwników ;)" Większość rozpisek była zdecydowanie z tych "mocnych" i "znanych", zdecydowanie mniej czysto "zabawowych" ale i niczego innego nie można się było raczej spodziewać.
Z podziałem na frakcje wyglądało to tak:

Stormcaści, programowo już wskakują na pierwsze miejsce pod względem ilości. W przypadku turnieju drużynowego nie dziwi to wcale - ta frakcja jest dość elastyczna, można na niej złożyć armie które mogą kontrować wybrane rozpiski przeciwników, do tego duża dostępność modeli i wynikająca stąd spora ilość graczy. 
DoK, Skaventide, FeC, LoN w zasadzie pokrywają się - znów - z topką najsilniejszych według rankingów światowych - frakcji więc ich obecność na DMP w takiej liczbie nie zaskakuje. Od średniej na pewno odbija Khorne (głównie dzięki drużynom z Krakowa - w każdej znalazła się jedna armia boga krwi).
Sylvaneci którzy wciąż czekają na oficjalną premierę swojego Battletome zjawili się licznie na swój "ostatni marsz" pod zasady "starego" Battletome. 
Tradycyjnie - mało Destrukcji (ale za to ta która się pojawiła radziła sobie całkiem-całkiem), jeszcze mniej innych, mniej topowych armii.

Wspominałem już o Krakowie prawda? Nie mogę w tym miejscu nie napisać o tym jak bardzo się cieszę, że udało nam się, jako małemu, krakowskiemu środowisku AoSa, wystawić aż TRZY drużyny na te mistrzostwa. 

Nasze "community" może i niewielkie ale ostatnimi czasy mocno nabrało rozpędu dzięki nowym graczom którzy wnoszą entuzjazm i "świeże spojrzenie" na granie. Miks doświadczonych i nowych graczy turniejowych zaowocował trzema krakowskimi ekipami występującymi pod wspólnymi barwami Well of Eternity i Vanheim.pl - DZIĘKI RAZ JESZCZE WSZYSTKIM!

Dla porządku również - wrzucam rozpiski wszystkich "naszych" drużyn: 


Mam nadzieję, że to nie nasze ostatnie słowo i na kolejne "mastery" będziemy jeździć już w nowym sezonie w "nieco" większym gronie ;) (a i pomysł "mastera" w KRK z rosnącym gronem graczy lokalnych staje się bardziej realny). 

Słów kilka o przygotowaniach "naszego" zespołu (Well of Eternity). 
Przygotowań w zasadzie nie było xD - analizy innych zespołów nie było, statystyk, pomysłu na parowanie nie było, rozważań nad tym kto powinien pojechać jaką armią i dlaczego akurat pojechał taką nie było, rozpoznania agend, przygotowania ich pod konkretne scenariusze i armie nie było....
W skrócie - nie było niczego co w ubiegłym roku zajęło nam przed DMP sporo czasu.  Naszym pomysłem był brak pomysłu i chęć pojechania tym, czym akurat każdy czuł się najpewniej stad taki a nie inny dobór armii w drużynie (który ciężko nazwać optymalnym i w którym próżno szukać szczególnie topowych w chwili obecnej rozpisek).  

Po namyśle stwierdzam, że pojechaliśmy totalnie nieprzygotowani i co za tym idzie nasz wynik (Z BITEW) jest w zasadzie zgodny z tym czego mogliśmy się spodziewać. 
Zakładaliśmy, że Booxi z najstabilniejszą (jak się wydawało) armią wyjdzie z turnieju 4-1 a ja z Uncjuszem jako bardziej "wrażliwe" armie/paringi wyjdziemy 3-2 co powinno pozwolić nam powalczyć o Top 3-5.
Od realizacji tego planu byliśmy o kilkanaście jedynek które Booxi wykulał w drugim meczu w kluczowych rzutach które zaowocowały przegraną bitwy, w konsekwencji zaś meczu. Co za tym idzie - z pewnością nie możemy uznać, że nam "nie poszło", nie wiem jak chłopaki (ale mam wrażenie, że mają podobnie) ale ja byłem więcej niż zadowolony ze swoich gier, Patrycjusz spisał się po raz kolejny jako kapitan i "ten od parowania" bo jak się wydaje parowania mieliśmy bezbłędne (czyli tam gdzie chcieliśmy tam przegrywaliśmy ;) ). Nie pykło po prostu w jednym-dwóch kluczowych momentach co przy takim przygotowaniu do turnieju i tak silnych przeciwnikach nie mogło się odbić na końcowym rezultacie.  
Ostatecznie wyszliśmy Booxi 3-2, Patrycjusz 3-2, Voy 3-2. 9 wygranych na 15 bitew uważam za solidny występ (zwłaszcza w kontekście braku jakichkolwiek przygotowań ;) ). 

Słów kilka o samym turnieju i jego przebiegu.

Graliśmy kolejno:
vs Północne Truskawki
(W) Booxi: Fyreslayers vs Dok
(W) Voy: Khorne vs Slaanesh w Shifting Objectives
(W) Uncjusz: Skaventide vs Nighthaunt

vs Słowiański Wiatr
(L) Fyreslayers vs Idoneth Deepkin
(L) Khorne vs Sylvaneth w Duality of Death
(W) Skvanetide vs  ScE

vs Wałki Przeciwpowodziowe
(L) Fyreslayers vs LoN
(W) Khorne vs FeC w Starstrike
(L) Skaventide vs Skaventide

vs Warsaw Vas Musicorum
(W) Fyreslayers vs DoK
(L) Khorne vs LoN w Three Places of Power
(W) Skaventide vs ScE

vs Nowobierunioki
(W) Fyreslayers vs Tzeentch
(W) Khorne vs ScE w Border War
(L) Skaventide vs FeC

*w razie gdybyście chcieli dowiedzieć się czegoś konkretnego o poszczególnych bitwach - piszcie do nas na priv - >> TUTAJ <<

Nie podejmę się uzupełnienia scenariuszy które grali chłopaki bo cały czas myli mi się kolejność - w razie "W" uzupełnię później. 
Moje bitwy w skrócie - dwa LOSE to: Bitwa z one-drop Sylvaneth Durthu/Alarielle w scenariuszu w którym punktują tylko bohaterowie to auto-lose dla mnie (wkalkulowany ale tutaj niestety "nie pykło" u Boxiego również) więc grałem tylko na Agendy. Drugi to przegrana z Nagashem na drugim scenariuszu w którym punktują bohaterowie (dziwnym nie jest...). Walczyłem, szarpałem ale bez wiary. W zasadzie również - wkalkulowany LOSE ale tym razem wszystko poszło zgodnie z planem i chłopaki ugrali swoje paringi. 
Trzy Win to kolejno: vs Slaanesh. Mieszane uczucia - z jednej strony wiem, że jestem w stanie wyzerować każdą armię Slaanesha dzięki "oddawaniu po śmierci" Blood Warriorów (co niweluje trochę Locus Slaanesha (na 2+ od KoSów przeciwnik bije jako ostatni), z drugiej moje jednostki składają się z modeli o 2+ ranach czyli jestem prawdziwą kopalnią Depravity Points. Tak czy siak - szybka bitwa w której w 2 rundzie przeciwnikowi zostało na stole 4-5 modeli tylko po to by pod koniec bitwy było na nim znów 30-kilka ;). Odparowanie 60 demonetek w jedną rundę zabolało jednak tak, że przeciwnik nie zdążył już nadrobić punktów przywołanymi w kolejnych rundach.

Drugi Win vs FeC. Tu szczęscie się uśmiechnęło do mnie bo po trzech godzinach bitwy wszystko rozstrzygnął jeden rzut na szarżę 9+rr. Doszarżowałem - wygrałem, nie doszarżowem - przegrałem. Doszarżowałem. FeC są zawsze trudnym przeciwnikiem, mobilne, z mocno OP Terrogheistami i summoningiem który sprawia, że zazwyczaj gra się vs 2300-2600 punktów. Ignorowałem smoki/Tgheisty i grałem tylko pod znaczniki, Adam niestety też postanowił tym razem maksymalnie długo ignorować mój główny blob wojowników i przez to w zasadzie niewiele podziałali w tej bitwie. Wojna manewrowa, kontrola stołu, blokowanie i przejmowanie znaczników trwały przez 3h i pomimo mojej znacznej przewagi w połowie gry (20-kilka punktów do 2) Adam był o dosłownie włos i 9" od zwycięstwa. Szacun. 
Trzeci Win vs ScE na 4 balistach, 10 Evo i 4 Fulmi z Gavrim to w zasadzie bajka o tyjm jak wojownicy w pierwszej rundzie wpadli w 4 balisty przeciwnika, przejęli jego znacznik (w Border War) i nie oddali go już do końca bitwy. Trzeba też przyznać, że w tej bitwie przeciwnikowi rzuty nie szły tak bardzo jak Booxiemu w drugiej bitwie. Połączenie szarży i rzutów nie mogło skończyć się inaczej jak tylko stołem dla mnie. 


To kolejny turniej który gram Khornem, drugi w niezmienionej formie rozpiski która wydaje się sprawdzać. Khorn jest mocnym Mid-Tierem moim zdaniem i w tym zestawieniu którym gram spokojnie wystarcza na 3-2 w porywach nawet do 4-1 na masterach. 
Na szybko jak to działa? - CA z Goretide (Bieg 6"+ możliwość szarży, wsparta Bloodstokerem i artefaktem z +1 run/charge) daje opcję szybkiego przemieszczenia 30 Blood Warriorów tam gdzie chcę aby się znaleźli. Prieści z +1 to hit, +1 to save dają im sporo wartości a sami BW odbijają mortale na "6" to save i atakują po tym jak któryś zginie. 
W armii mam jeszcze 1x10 i 1x5 Blood Warriorów - zdziwilibyście się ile dają takie małe oddziały. kontrola stołu, dobicie ciał na znacznik, odbicie go, zasłonięcie się.... Są uniwersalni, wytrzymali i zatrzymają "szarżę lekkiej brygady".
Szybcy i szybko ginący Bloodreaverzy to idealne mięso na szybkie zajęcie znaczników, zascreenowanie, kontrolowanie stołu i wreszcie źródło Blood Tithe.
Skullreaperzy - idealny oddział który nawet puszczony samopas da sobie radę. Trochę ich nie doceniałem ale zmieniłem zdaniem po kilkunastu grach. Dajcie im szansę - ich potencjał mortali i duża ilość ataków sprawiają, że nie musisz się martwić o buffy dla nich. Moga wyjść poza bańki bohaterów i dalej nie tracą wiele. Wytrzymali (4+, 3 rany), odporni na Battleshock... Czego chcieć więcej. 
Wszystko na Batalionie który na Blood Warriorach i Skullrepeaperach pozwala zmniejszyć renda z którym przeciwnik w nich bije o jeden. TO jest mocne ;) 

Słabe strony - brak strzelania (czyli żeby zdjąć coś za linią wroga zostają mi tylko Prieści z 16" na 4+ D6 mortali), brak jakiejkolwiek osłony przed mortalami, brak renda (w całej armii mają go bohaterowie i...Bloodreaversi), słabi i mało mobilni bohaterowie - bardzo ciężko wygrać tą armią scenariusz w którym punktują właśnie bohaterowie... Słaby w porównaniu do innych bogów chaosu i w ogóle innych frakcyjnych przywoływań system summoningu. 

BTW. Jak zwykle - najczęściej przywoływałem 5-10 Bloodletterów, Heraldów, PSY (wygrały 3 bitwę... ;) ). Z abilitek - nie użyłem ANI RAZ walki w Hero phase, najczęściej DP-ki szły na Auto-unbind.
O dziwo - jestem w sytuacji w której nie zamierzam dokonywać jakiegoś przemeblowania w rozpisce - mam ją ograną, znam jej mocne i słabe strony i uważam za skończoną w takiej formie w jakiej jest (co nie znaczy, że za miesiąc nie zagram na 120 Bloodreaversach żeby sprawdzić co da się nimi zrobić ;) )

Co dla mnie (i całego naszego zespołu) najważniejsze - wszystkie nasze bitwy przebiegały w naprawdę fajnej, towarzyskiej atmosferze. Nie było kontrowersji, nie było spin, to był naprawdę dobrze spędzony czas, a to zdaje się ;) w tym hobby najważniejsze. 
Turniej przebiegał sprawnie, serio - widać, że chłopaki ze Szpila wiedzą jak sterować biegiem wydarzeń - koniec bitew, wyniki, rozpoczęcie kolejnych bitew. Dobrze rozplanowana przerwa obiadowa, BARDZO SMACZNE (jak dla mnie ;) ) jedzenie - No muszka nie siada.  W miłej atmosferze After czyli obowiązkowy punkt programu - Naprawdę super, polecam każdemu graczowi udział w takiej imprezie - lepszej okazji do pogrania kilku fajnych gier, poznania sporej ilości podobnych sobie "fascynatów" figurków nie będzie :)

Ja tam bawiłem się świetnie... gdzieś tak do końca ostatniej bitwy.

I teraz będzie ten fragment tekstu który mam nadzieję nie spowoduje szczególnie mocnej gównoburzy, z resztą to mój (Wojtek) jedyny komentarz dotyczący organizacji sędziowania i punktowania na DMP19, więcej nie zamierzam do niego wracać w dyskusjach i wpisach (i podkreślam to raz jeszcze, że jest to MOJE odczucie i MOJE zdanie).
Podkreślam tez, że nie mam żadnych zastrzeżeń do ostatecznych wyników - są poprawne i właściwe. Ich jedyną wadą jest to, że są policzone według moim zdaniem niewłaściwego systemu punktacji który wypaczył rzeczywisty wynik (i o ile w naszym przypadku zmiany były mniej lub bardziej kosmetyczne to w przypadku innych drużyn mogły zaważyć na konkretnym wyniku). 


Sędziowanie a raczej organizacja sędziówki na tegorocznych DMP było zwyczajnie słabe, jak się okazało słabym punktem był również system punktacji i nad tymi elementami trzeba mocno popracować moim zdaniem aby już związane z nimi sytuacje nigdy nie miały miejsca na turnieju "rangi master".
Oczywiście jestem gotowy na odbicie piłeczki w moją stronę w stylu "Rozwiń tabelę, Well na czele to go dupa piecze" ale mimo to - pozostanę przy swoim:
Sposób punktowania, parowania i sędziowania był niedopracowany, chaotyczny i wyraźnie się nie sprawdził.
Do konkretów. 
  1. Obsługa Warscore i Warscore jako system. Ja wiem, że ten system/appka ma swoje fochy i "żyje własnym życiem" ale jeśli w czasie trwania turnieju bezustannie pojawiają się "Poprawione wersje" wyników, paringów, "duble" paringów na kolejną rundę zaciemniające cały obraz parowania i punktowania to nie jest dobrze i może warto zastanowić się albo nad zmianą systemu/appki albo nad lepszym przygotowaniem się do jego obsługi w czasie trwania wydarzenia bo taki obraz obsługi programu mielącego wyniki turniejowe nie buduje zaufania do wiarygodności wypluwanych przez niego wyników. Ogólnie prezentacja wyników to trochę za dużo chaosu jak na mój uporządkowany i lubiący przejrzyste tabelki świat. Przy okazji - może jakiś tutorial jak czytać wyniki, czym są capped, czym są uncapped, co na nie wpływa, zawieszony na stronie ligi, stronie wydarzenia (wiem, była wzmianka w Rule Packu)? Wyniki i "poprawki" o których piszę możecie znaleźć >> TUTAJ << (tak jest - Well na 8 miejscu ;) ). Zdaję sobie sprawę, ze sporo zamieszania wynikało z:
  2. Nieparzystej liczby drużyn co wymusiło wprowadzenia instytucji "BAYa" (a potem już poszło z górki). Tutaj dwie drogi przed nami - albo sztywny capping miejsc na "masterach"  w parzystej ilości albo bardzo mocne dopracowanie i sformalizowanie "BAYa" o którym poniżej:
  3. BAY dla gospodarzy w pierwszej rundzie przyznany z tego co zrozumiałem bez losowania. Słabo, nawet jeśli bierze się pod uwagę, że "Gospodarze wzięli, żeby dać pograć innym". Po pierwsze - wiedząc, że BAY z automatu daje MAX możliwych do ugrania punktów (w skrócie trzy maski do przodu w CAP/UNCAP), to chętnie też bym go przyjął, zwłaszcza w perspektywie dwóch kolejnych gier granych w dusznej, gorącej sali (której przy temp. na polu nie dało się nijak schłodzić i doskonale to rozumiem przy okazji dziękując organizatorom za każda próbę minimalnego chociaż zmniejszenia zaduchu i gorąca). Przyjąłbym go również w ostatniej rundzie bo na drugi dzień wracam do korpo-mordoru i 3,5 h więcej czasu na regeneracje po grze w trudnych warunkach jest na wagę złota (i 3 masek do przodu w turnieju).
  4. BAY liczony jako MAX punktów w kolejnych rundach nie sprawdził się moim zdaniem w tym roku kompletnie i doprowadził do dziwnych sytuacji przy końcowych wynikach (na co wpływ miał również sposób punktowania turnieju i nałożone widełki min-max za rozegrane mecze). IMO, bierzmy przykład z innych - daleko nie szukać 40k. OGÓLNIE WSZYSTKO BYLE NIE MAX za Baya w rundzie innej niż pierwsza.
  5. BAY za wcześniejszy wyjazd z imprezy liczony jako MAX w ostatniej rundzie turnieju. Ja wiem, że to "ludzkie", że skoro ktoś ma daleko do domu, na drugi dzień orze w korpo albo na innej robocie to skoro i tak gra o złote gacie w środku stawki to woli pojechać do domu i jakieś tam punkty dostać ale znów - MAX w ostatniej, 5 rundzie (to nie JAKIEŚ punkty, to kupa punktów) i przy okazji rozmontowanie jeszcze bardziej i tak szwankującego (przez nieparzystą ilość drużyn) mechanizmu parowania nie było najlepszym rozwiązaniem (podobnie było w ubiegłym roku). Czyli znów wracamy do wartości BAY.
  6. Punktacja turniejowa z założonym min-maxem na które nałożył się Bay i wynikającego z tego oraz nakładające się problemy z parowaniem. W skrócie po co dogrywać trzecią bitwę w meczu skoro wynik dwóch w praktyce definiuje jego wynik przy 21-39?
  7. Modelarka - o tym była już mowa w tamtym troku i w sumie jest o tym mowa od lat w każdym systemie. Moja propozycja - MODELARKA awansuje w hierarchii i staje się jedną z wizytówek turnieju. Gracze na 30 min przed pierwszą bitwą prezentują swoje armie na stołach, wjeżdżają flesze, fotki i video które w chwilę potem lądują na streamie/fb/twitchu. Większość armii jest fajnie pomalowana i dobrze się nimi pochwalić a przy okazji mamy okazje ocenić modelarkę i porozmawiać na spokojnie z "właścicielem" (nie w czasie gry), oceniając rzeczywiście WYSIWYG, przygotowanie armii PRZED turniejem do tego turnieju (czy podstawki się zgadzają, czy poszczególne elementy punktacji za modelarkę są spełnione itp. itd.). Wilk syty, owca cała i nie ma problemu z tym, że ktoś pierwszą bitwę grał jeszcze (albo nie) na szarych modelach ale już ostatnią na pomalowanych więc full za modelarkę. Czemu to ważne? Bo ja lubię uczciwie - jeśli ja maluję do 3 w nocy figsy żeby zdążyć i się STARAM to chcę być za to gratyfikowany, jeśli ktoś tego nie robi bo "domaluję se w przerwie" to nie chcę żeby był za takie podejście gratyfikowany. PS. #TakByłoNieZmyślam (a nawet gorzej ale miało nie być gównoburzy).
Tak to wygląda z mojej perspektywy. Takie niedociągnięcia wyłapałem - a nie było to trudne i tak je odebrałem i zrozumiałem - jeśli coś przeoczyłem lub o czymś nie wiem i w rzeczywistości wszystko było "cycuś-glancuś" to zapraszam do dyskusji. 

Żeby jednak nie kończyć dziegciem solą i popiołem. 
Cały weekend był przede wszystkim wypełniony graniem. A granie w figurki jest fajne. A jeszcze fajniejsze na dużych turniejach. A już całkiem super jak gra się z takimi ludźmi z jakimi my mieliśmy przyjemność grać w ten weekend - POLECAM jeszcze raz każdemu kto się waha, aby spróbował wybrać się na turniej Age of Sigmar :)

Na koniec jeszcze - moje osobiste podziękowania dla organizatorów - sorry, musiałem swoje "ALE" gdzieś przelać na klawiaturę bo trochę jednak mi się zrobiło dziwnie patrząc w tabelę (przy czym dziwnie to delikatne określenie). Nie miejcie za złe, bo to raczej w celu i z nadzieją dyskusji która doprowadzi do zmian na lepsze.
Szacun za to, że Wam się chce, że nie gramy na gołych blatach z dykty i kartkach z napisem "wzgórze" i "las" i za wszystkie te rzeczy których normalnie na turnieju się nie dostrzega a które wymagają kupy pracy. 
Zapewne do zobaczenia na kolejnych DMP a tymczasem dzięki i do następnego!
W.

PS. Zdjęcia z wydarzenia są dostępne ... w wydarzeniu na FB >> TUTAJ <<


Well of Eternity | Podsumowanie Sierpnia 2017

Cześć,

Sierpień za nami. Kończą się wakacje ale mój urlop (spędzany jak przystało - na REMONCIE) jeszcze się nie kończy.
Dla Age of Sigmar, mijający miesiąc okazał się jednym z najlepszych w tym roku. Ilość uwagi poświęcanej systemowi przez GW podskoczyła w górę a dzięki wydaniu General`s Handbooka i zapowiedziach - coraz bardziej konkretnych - Shadespire nie mogliśmy też narzekać na nowe modele (z których część dopiero do nas trafi).
Na koniec otrzymaliśmy jeszcze box Blightwar z dwoma, całkiem nowymi bohaterami - po jednym dla Stormcast Eternals (Kobieta - Stormcast!) i Nurgla (Ślimak!?)
Dla Well of Eternity sierpień był absolutnie rekordowy pod wieloma względami.
  • Po pierwsze - dzięki opracowaniu nowego GH2017 okazało się, że opublikowałem w mijającym miesiącu 25 (!!!) postów. W większości były to NEWS`y z kolejnymi, przebojowymi informacjami ale też właśnie miesiąc zakończyłem obszernym "serwisem specjalnym" poświęconym GH2017.
  • Po drugie według statystyk Bloggera, Well of Eternity zanotowało w sierpniu 25,778 wyświetleń (!!!) to o ponad 7,500 więcej niż w dotychczas rekordowym maju 2017. Znów dał o sobie znać efekt wydania GH - podobnie było w lipcu ubiegło roku w którym też odnotowałem "pik" tyle, że tegoroczny był ponad dwukrotnie większy... Na koniec zaś - spora część ruchu pod koniec miesiąc pochodziła ze źródeł innych niż FB co bardzo mnie cieszy. 
  • Po trzecie - do kolejnej granicy, tym razem 200 tysięcy wyświetleń pozostało niespełna 4,500 wyświetleń. Według szacunków 200k powinno więc pęknąć za około tydzień! Szampan już się mrozi!
  • Po czwarte pod wpisem o TERENACH na ETC odnotowałem rekordowe zainteresowanie jak chodzi o miesięczne wyświetlenia i komentarze - to jednak wciąż "bolące miejsce" - styk AoS i 9th i jakiekolwiek próby... porównywania i zestawiania obu tych systemów kończą się kontrowersją. 
Rekordów więc i naprawdę sporego zainteresowania nie brakowało.
Zabrakło tylko czasu na to by przysiąść i coś pomalować w tym miesiącu. Po części to wina braku czasu, po części jednak zmniejszonego ciśnienia na malowanie Kharadronów którzy mieli zastąpić moich Sylvanethów.
Pojawiające się raz po raz zinformacje o ich nerfie mocno obniżyły mi morale. W dodatku miałem, a w zasadzie wciąż mam rozgrzebanych na warsztacie 10 Grundstok Thunderersów któzy obecnie są właściwie niegrywalni... To do reszty podcięło mi skrzydła.

Chwilowo szukam znów jakiegoś mocnego zestawienia w GH2017 bo póki co zarówno Sylvaneci jak i KO udowadniają, że to nie będzie ich sezon.
Mój wzrok pada przez to na pokrytą kurzem półkę z Khornem więc być może po brązach i fioletach wreszcie wrócę do czerwieni!

Na koniec jeszcze zestawienie postów z ostatniego miesiąca - działo się i mam nadzieję, że dziać się będzie też we wrześniu!

Well of Eternity HQ

Cześć!

Poza newsami dawno nic nie wrzucałem ani z serii combosów ani malowania.
Ogólnie jednak cały czas coś się w temacie AoS dzieje u mnie i nie chodzi tu tylko o szaleństwo związane z nowościami i przeciekami jakie GW serwuje przy okazji GH 2017.

Powiem szczerze, że ten projekt jara mnie prawie tak samo jak nowy GH... jak nie bardziej.
Otóż jak już napomykałem Well of Eternity docelowo będzie się przekształcać. Już teraz stanowimy dość zwartą grupę, która spotyka się od czasu do czasu i gra.
Póki co mamy do dyspozycji jedno z pomieszczeń które jest jednocześnie trochę rupieciarnią, trochę moim warsztatem no a ostatecznie również salą gier :)

Tak jest
Tak się jednak złożyło, że przy okazji naprawdę srogiego remontu w domu w którym mieszkam pojawiła się możliwość przekształcenia jednego z pomieszczeń w pełnoprawny Gaming Room i Warsztat.
Co więcej - mam pełne poparcie żony w tym planie więc możecie sobie wyobrazić moje podekscytowanie.
Póki co są już gotowe wstępne plany pomieszczeń i tego co się w nich znajdzie. Mogę je dostosować całkowicie do swoich potrzeb jeśli chodzi o wyposażenie i instalacje (przede wszystkim elektrykę, która musi spełniać potrzeby studia w którym będą nagrywane batrepy).
Do tego przestrzenie na ekspozycję modeli, oraz miejsce na składowanie scenerii i stołów. Najlepsze - mam plan na to wszystko! Mam nadzieję, że już za rok Well... będzie miało studio z prawdziwego zdarzenia!

Tak będzie - mam nadzieję...
 I tu moja prośba do Was - jeśli macie jakieś doświadczenia związane z tym tematem to chętnie je poznam aby studio wyszło jak najlepiej :)

PS. No i sami powiedzcie, czy można się nie cieszyć i nie być podekscytowanym taką perspektywą?!

 Tyle na dzisiaj!
Do następnego!
W.