Dzisiaj raczej z kronikarskiego obowiązku i w celu odnotowania kolejnego oddziału w mojej kolekcji który wychodzi ze stanu szarego plastiku w piękno pomalowania.
Tyle tylko, ze nie do końca.
Maruderzy jako modele są... tacy sobie (łagodnie mówiąc). Do tego malowałem ich w sporym pośpiechu - mając nadzieję zagrać nimi na Śląskich Mistrzostwach.
Połączenie tych dwóch czynników sprawiło, że no... z wysokości stołu nie wyglądają źle.
Latali po stołach bez podstawek przez ostatnie parę miesięcy - teraz w zasadzie jedyne co przy nich zrobiłem to właśnie podstawki - unifikujące z resztą Nurgla. Nie bijcie - jestem świadom niedociągnięć ale też i tego, że oni nie występują na stołach inaczej niż w hordach, żyją szybko, umierają młodo i nikt na nich nie zawiesi oka na dłużej niż 3 sekundy... Tak więc - są.
A ja mogę przejść do innych, dużo ciekawszych projektów ;)
Dzięki i do następnego!
W.








