Warhammer Age of Sigmar | Age of Szpil - Road to ETC I


Cześć,

Dzisiaj “nie taki krótki” opis występu nowego Khorna na Age of Szpil road to ETC
Na turniej dotarła mocna ekipa z Krakowa (Well w sile trzech + Paweł), na miejscu okazało się, że będzie nas nieparzyście (i ostatecznie było chyba 15?) graczy. 
Z armii jakie się pojawiły - całkiem fajny przegląd. Kharadroni, Ironjawz, Sylvaneth, Khorne, Idoneth, Death w kilku odsłonach (bez Nagasha!), ScE w znacznej przewadze nad resztą, Tzeentch, Nurgle, Beastclaw Riders - naprawdę sporo różności - SUPER! 

Zdjęcie podsumowujące dla mnie ten turniej - Vorgaroth vs 3 Bloodthirstery :)

Sam turniej "prawie jak w domu" bo tak się w Szybkim Szpilu czujemy więc nie ma co tracić czasu - przechodzę do sedna..

Scenariusze:

  • Relocation Orb
  • Three Places of Power 
  •  Blood and Glory

Moja rozpiska:

Exalted Greater Daemon of Khorne | Generał, Halo of Blood
Wrath of Khorne Bloodthirster
Bloodthirster of Insensate Rage | Ghyrstrike
                              
Tyrants of Blood - battalion
                                                              
Slaughterpriest | Killing Frenzy
5 Wrathmongers
5 Wrathmongers
                              
10 Bloodreavers battleline
10 Bloodreavers battleline
10 Bloodreavers battleline
10 Bloodreavers battleline
                              
Skull Altar          
1980

Pomysł najprostszy z możliwych – 3 duże demony mają zabijać wszystko na tyle szybko i sprawnie, żeby Bloodrevaerzy mogli w spokoju kampić na znacznikach.
Wrathmongerzy mają pomgać i Thirsterom i Reaversom w zabijaniu (+1 atak, również strzelecki z Wrathmongerów w 8”).  Do tego Slaughterpriest z killing frenzy (+1 to hit dla wybranej jednostki Khorna) stojący obok ołtarza (re-roll modlitw).
Artefakty też nie zaskakują – Halo of Blood jest artefaktem który wymusza wzięty przeze mnie Slaughterhost – Bloodlords. Na szczęście jest artefaktem który i tak by się w armii znalazł i pozwala zaatakować jego posiadaczowi na początku fazy CC, zanim jakiekolwiek inne jednostki zostaną aktywowane. Czyli mój generał, Exalted Greater Daemon zawsze atakuje jako pierwszy (chyba, że przeciwnik również ma jednostkę która atakuje jako pierwsza, wówczas o kolejności ataku decyduje to którego gracza aktualnie grana jest tura).
Drugi artefakt to stary dobry Ghyrstrike. Niby stracił sens na Insensate Rage`u bo teraz AOE mortale odpalają się już tylko na niemodyfikowanym rzucie równym „6” to wound ale z drugiej strony chciałem maksymalnie zwiększyć szanse na te szóstki a najlepszym sposobem na to jest zwiększenie szansy na udane hity. Z Ghystrike trafiam na 3+, z pomocą Slaughterpriesta trafiam na 2+ dzięki czemu kończę z Blodkiem bijącym 5 (6 jeśli w poblizu Wrathmongerów) ataków 2+rr1/2+/-2/D6DMG i każda 6 to wound zadaje 4 mortale wszystkim jednostkom przeciwnika w 8”.
Slaughterhost który wybrałem pozwala mi przerzucać 1 to wound kiedy atakuję bohaterów przeciwnika.
Dodatkowo batalion – Tyrants of Blood – w którego skład wchodzą wszystkie trzy Bloodthirstery pozwala mi po aktywowaniu w walce pierwszego zaatakować wszystkimi pozostałymi poza kolejnością aktywacji.
Oczywiście tworzy to świetne CCCombo z artefaktem Halo of Blood na generale. W skrócie – On zawsze atakuje pierwszy zatem pozostałe Bloodthirstery również zawsze atakują pierwsze.

Scenariusz 1
Relocation Orb – najdziwniejszy ze wszystkich scenariuszy AoS. Kompletnie losowy ruch scenariusza sprawia, że pozornie wygrana bitwa zamienia się w farsę kiedy znacznik postanawia uciec o 24+” w stronę armii przeciwnika i tam już zostać na stałe. Cóż – „dobry generał by to przewidział” i takie tam. Ogólnie scenariusz grany na turniejach w Polsce bardzo rzadko – właśnie z powodu tej kompletnej losowości.
Bitwa pierwsza to „challenge” vs Khorne Marka który specjalnie na ta okazję przytargał ze sobą kilka kilogramów żywicy z której odlany jest Vorgaroth the Scarred i jego Chaos Dragon.
Trzeba od razu uczciwie przyznać, że po pierwsze – smok na żywo robi OGROMNE wrażenie i przytłacza każdy inny model na stole (nawet jeśli jest to Anggrath również z Forge Worlda). Po drugie zaś – armia oparta na smoku jest fluffowa, świetna i w ogóle ale ma spory problem który najkrócej mówiąc można zdefiniować tak, że smok zabiera 1200 punktów i niewiele zostaje na resztę armii.



W największym skrócie – Marek skończył rozstawienie pierwszy, pozwolił mi zacząć, wiedząc, że nie mam szans na szarże w pierwszej turze. W związku z tym przesunąłem całość armii ku środkowi stołu aby przejąc znacznik na środku jak największą ilością modeli (i Bloodkiem z Ghystrike który dodaje sporo do tej liczby – liczy się za 20 modeli w tym scenariuszu). Popełniłem tutaj jednak mały błąd – przesunąłem go o 0,5” za blisko screenu w związku z tym smok z jego 3” atakiem mógł do niego sięgnąć. Taki był plan bo smok przesunął się w zasięg szarży (6-7”) obok niego śmiało pomykał Mighty Lord of Khorne (dający teraz re-roll szarż unitom w 16”). Do tego smok się zbuffował (rr hitów z Warshrine (zdaje się, że nie udało mi się unbindować Daemonic Power z Sorcerer Lorda więc tego nie miał). Reszta armii ostrożnie do przodu – aby tylko dalej wspierać smoka.
Plan się posypał kiedy smok postanowił nie dojechać do mnie w tej szarży na 6-7” z przerzutem dzięki czemu w pierwszej rundzie bitwy w której na stole były trzy blodki i smok chaosu jedyną walką jaka się zadziała było starcie dwóch dziesiątek reaversów – mordercy zdjęli sobie chyba po jednym modelu. 

Runda druga i znacznik ucieka bardziej w moją stronę. Co ważniejsze wygrana INI, nie oddaję bo może i znacznik wtedy dla mnie warty 3 punkty ale raczej nie będę miał go czym zająć jak we mnie wpadnie smok. Przesuwam co mogę w stronę znacznika, resztę w kierunku smoka – musi zejść bo będzie źle, nawet osłabiony dalej bije piekielnie mocno z topora (3+/3+/-2/2 DMG).
Problem jaki miałem to to, że na środku było już bardzo ciasno a nie udalo mi się pozbyć blokującej mnie najbardziej dziesiątki reaversów. Mocno ograniczone możliwości ruchu skończyły się tym, że na smoka zaszarżował Exalted i Insensate Rage, Warth nie dał już rady (szarża na 10+”) (BTW. Wcześniej strzelając dwa razy z Flaila nie zadał niestety żadnej rany… a mógł wbić 12 :/).
Exalted kompletnie zawiódł – wbił (po save smoka) 3 rany. Na szczęście trochę lepiej poszło Inesnate Rage – 2x6 na woundach = 8 mortali. Niestety efekt nie był porażający – Marek dobrze savewował i ignorował rany (Warshrine znów), ogólnie w smoka weszło zdaje się 22 ran, kilka w Mighty Lord of Khorne i Shrine. Później było już niestety tylko gorzej. Smok się odpalił – nawet z 22 wbitymi ranami zjadł oba szarżujące na niego Bloodthirstery i w zasadzie byłoby po grze gdyby nie scenariusz.
W swojej turze Smoczydło podleciało do screena z reaversów i stojącego przy nich WoKThirstera, reszta poleciała na znacznik. Smok oczywiście zjadł znów co tylko mógł, wyparował Thirstera, screen, gdzieś po drodze zgubiłem też 5 wrathmongerów – pewnie pod jego lewą łapą.  Pozostałe walki bez większej historii.
Na ten moment na stole miałem Slaughterpriesta, 30 Reaversów, 5 Wrathmongerów xD...

...Po czym rzuciliśmy na znacznik który znów postanowił oddalić się od smoka i wszedł jeszcze głębiej w moje terytorium.
Żeby było śmieszniej – przegrałem INI. Smok zjadał dalej co tylko mógł  (Slaughterpriesta akurat zastrzelił. One Shoot in da fejs) a ja po prostu robiłem kolejne kreski screena żeby go zatrzymać (bo udało mi się w pozostałych combatach po tej rundzie ubić Shrine i Mighty Lorda).
W czwartej rundzie przywołałem sobie jeszcze jednego Wrath of Khorne Thirstera tylko po to, żeby trzymał znacznik. Ostatecznie smok nie dopchał się do znacznika a w ostatniej, finałowej potyczce udało mi się ściągnąć go do zaledwie dwóch ran (z 30! W dodatku miałem go w garści, wystarczyło rzucić na D3 które miałem te niezbędne 5-6…. Rzuciłem za mało. J ). W odpowiedzi Smok stratował czwartego i ostatniego Thirstera.
Ostatecznie smok sam jeden (bo jak podliczyliśmy tylko smok zabijał w tej bitwie) wbił mi Table`a ALE dzięki znacznikowi który całą grę uparcie przed nim uciekał okazało się, że Scenariusz dla mnie, czyli do przodu. 

- Smok jest absolutnie straszny jeśli się go zbuffuje. Dzięki KW Mortal działają na niego wszystkie triki Warshrine (rr hit, ward save), do tego Sorc z rr 1 to hit, to wound, to save, do tego Priest z +1 to save i robi się nagle save 2+ rr1/6++ na 30 ranach.
- Smok ma tak dużą podstawkę, że nie łapie się na buffy od Bloodsecratora i Warthmongerów – zwyczajnie nawet kiedy stoją base to base – podstawka smoka ma więcej niż 8” :D
- Wyszło dziwnie bo Smok, przez mój błąd powinien już w pierwszej turze móc zabić Inensate Rage`a (który wbił mu najwięcej DMG), z kolei Warth strzelający do niego mógł i powinien jednak jakieś DMG też mu wbić. Ostatecznie jednak Bestia okazała się zbyt wyporna dla mnie
- Klimat! Jeden model ściągnął mi ze stołu 2000 punktów!
- Scenariusz! W każdym innym przegrywam (a i ten wygrałem trochę jak Polska z Łotwą - bardziej czuję baty niż zwycięstwo).


Scenariusz 2
Three Places of Power. Kolejny oryginał z najstarszej serii scenariuszy. Trzy znaczniki na stole które kontrolować mogą tylko bohaterowie.
Scenariusz dla mnie wydaje się wymarzony – moi bohaterowie nie dość, że mają po 14-20 ran to jeszcze są szybcy, latają i biją mocno a do tego z bonusami vs bohaterowie przeciwnika (bo Slaughterhost).
Walczę z Pawłem na Legion of Blood. Trochę klasyki czyli VloZD z Eteralem, 60 Grimghasów, Necros, trochę chainraspów i bonus czyli Lady Olynder + Guardian of Souls.
Mam mniej dropów – wbijam się thirsterami na znaczniki, staram się osłonić i zawęzić możliwość dostawienia się do nich przeciwnika Bloodreaversami ale niestety – są za wolni (czyli zamiast screena mam trochę osłoniete boki thirsterów – no słabo, nie powiem). Wrathmongerom udaje się dobić za blodki więc wiem, że +1 atak zapewniony.
Paweł na pełnej wbija we mnie co się da. Odpowiednio – Insensate dostaje na twarz 30 Grimów z Vanhelem (nie udało mi się unbindować nawet z +2 wratha :/ ), Exalted VloZD i 20 (chyba) Chainraspów, Wrath kolejna 30 xD Grimów.


Odpalam się pierwszy Exalted ale coś się zacina no i eteral działa. Exalted nie zabija smoka, wbija mu jakieś 9 (chyba ran) ale to zdecydowanie za mało. Następna aktywacja – Insensate Rage. Ten bije po Grimach, odpala się na mortale – wbija 4 w smoka – zostaje na jednej! Grimów nawet nie liczę bo wiem, że wstaną. Zabiłem ich trochę ale horda 30 z odpornością na renda i 6++ boli.
Ostatni bije wrath ale to kompletny niewypał – kilka dosłownie Grimów spada. Paweł odpala Grimów vs Insensate – z Guardianem za plecami biją 4+/2+/-1/1 i jakieś ok. 40 ataków (2” zasiegu…) wbijają mu 9 ran z pierwszej aktywacji ale wtedy widzę, że po pile-inie weszli w 3” od Wrathmongerów za Blodkami. Pile-inuje iloma się da do smoka – dwóch atakuje i wbija mu tą jedną (ostatnią) ranę. Ok., myślę – pograne.
Grimi vs Wrath też dają radę – spada kolejne kilka ran. Na koniec druga aktywacja Grimów vs Inesnate – oczywiście go zdejmują.
Dobijam jeszcze Reaversami gdzie mogę coś tam ubijam. Kilka grimów spada jeszcze z Battleshocków ale to wszystko nieważne – Żaden duszek nie scoruje.
INI 2 przegrywam, z magii i strzelania tracę kolejnego Blodka ale dalej jest korek i nic nie wchodzi na znacznik. Ja dobijam chainraspy walczące z Exalted i zwalniam go z combatu przed swoją turą co jest kluczowe (i to, że wrathmongerzy z Reaverami trzymają w combacie dalej oba unity grimow.
W swojej turze trochę się tasuje, uciekam, robię screeny, żeby utrudnić podejście pod Exalted. Przywołuję Blood Throne (wytrzymały bohater), kasuję ze strzelania Guardian of Souls i … jest po grze. 

Necromanta jest za daleko i po drodze ma Exalted (duża podstawka sporo pomaga w takich sytuacjach ;) ), zostaje Olynder która nadal nie ma jak podejść na znacznik bo biją się na nim grimi, reaverzy i bloodreaverzy. Ja nadal scoruję znacznik Exalted którego nie bardzo ma co ubić (bo screeny). Liczymy, patrzymy na szybko co się może zdarzyć ale wychodzi nam, że niewiele. Scenariusz dla mnie, punkty rozdzielone i przede wszystkim – trochę dłuższa przerwa (granie w zasadzie bez przerwy przez prawie 5  godzin męczy :) ).
- Eteryczność vs takie duże bestie jak Thirstery robi jednak ogromną robotę (mało ataków ale za to mocnych, na duszki tymczasem lepiej dużo ataków mieć). Ledwo ubiłem smoka (z drugiej strony – to jednak rzadki widok żeby 3++ z 14 ranami spadało w pierwszej rundzie CC) a o grimghastach nawet nie wspominam.
- Pile-in. To diablo istotne jak i gdzie się dostawiać –tutaj niby nic się nie stało – dzięki pile-inowi grimów którzy wciągnęli tym Wrathmongerów w combat mogłem pile-inować nimi do smoka i go ubić zanim cokolwiek zrobił – pytanie jak wiele mógł wbić ran Exalted – bo że zginąłby w następnej CC fazie to było już pewne.

Scenarusz 3.
Blood and Glory. Też już klasyka. Cztery znaczniki ale żeby wygrać trzeba kontrolować więcej niż przeciwnik. A najlepiej wszystkie cztery w okolicach 3 rundy (jaaaaasne, potrzymaj mi piwo).

Najdziwniejsza bitwa turnieju . Szczerze mówiąc do teraz nie wiem co się wydarzyło (to znaczy wiem xD ale kompletnie tego nie rozumiem).
Scenariusz dla mnie średni ale za to przeciwnik z ciężą dla mnie armią. Hurricanum, 4 balisty, Lord na drakocie, dwóch dracothianów, knight-venator (stworzony do polowania na takie bestie jak te Thirstery). No ogólnie gunline na który musiałem szarżować żeby coś zrobić (a przynajmniej tak mi się wydawało).
Pierwsza runda to przesuwanie screena jak najdalej od moich Bloodthirsterów. Cel był prosty – jak najbardziej odepchnąć balisty przeciwnika (które wraz z 2x5, 1x10 liberatorów były oczywiście w Azyrze). Bieg nawet, nawet poszedł, chłopaki wyrwały do przodu a Blodki zostały z tyłu.
Przeciwnik zdesantował balisty – wszystkie w jednym rogu stołu, tuż obok stojącego na samym kraju stołu Hurricanum (i za jebitną skałą przysłaniającą połowę pola widzenia). Venator z pomocą balist zdjął Insensate Rage.
R2 i dylematy – mogłem zaszarżować Exalted na blob liberatorów, balist i hurricanum ale na pewno nie zabiłbym wszystkiego a zapewne stracił go w odpowiedzi. Dlatego zaryzykowałem – podszedłem tylko reaversami i jednymi wrathmongerami na odległość szarż, Exalted wycofałem prawie na środek stołu (musiałem pamiętać o tym, że w Azyrze siedzi cały czas 20 liberatorów którzy tylko czekali żebym odszedł od swoich znaczników). Na drugiej flance pchałem do przodu kolejną dychę Reaversów, wrathmongerów i WoTThirstera.
Szarże wypaliły, dobiegłem do balist i liberatorów co dla mnie było kluczowe – mogły teraz strzelać tylko do CC a akurat reaversów mogłem tracić. Nabiłem kilka ran, dostałem kilka w odpowiedzi ale ogólnie bez zaskoczeń – nic się nie wydarzyło.


Przeciwnik w swojej fazie odważniej ruszył na drugiej flance – dracothy razem lordem podjechały pod wrathmongerów i reaversów na drugiej flance, z combatu wyszły zgodnie z planem dwie balisty, za plecami walczycych z katapultami plew spadli liberatorzy (zmniejszając tym samym zagrożenie desantem na moje plecy  a przy okazji postępując zgodnie z planem – gdyby zaszarżowali na 10 reaversów na znaczniku wpadłbym w nich Exalted z 6” pile in i wyzerował ich i tak) dracothy coś tam postrzelały ale tez bez szału po czym wjechały w to co miały przed sobą.
I w tym momencie nastąpił punkt zwrotny w grze. Mój przeciwnik zapomniał strzelić katapultami.
Na pytanie czy możemy wrócić odpowiedziałem, że niestety ale nie. Zrobiło się najpierw zamieszanie a potem klimat siadł do tego stopnia, że przeciwnik chciał się poddać.
Coś tam jeszcze powalczyliśmy ale Dracothy okrutnie skrewiły – dosłownie parę ran wbiły, trochę lepiej zawalczył Lord ale na stole dalej stał jeden Wrathmonger z którym walczyli. Przy blobie bez zmian – balisty które nie uciekły i nie strzeliły walczyły dalej z moimi plewami powoli ich wycinając ale dalej były zblokowane w CC. 

Kolejna runda okazała się już ostatnią. Uciekłem z walki z Dracothami moją 10 reaversów – wprost na niestrzeżony znacznik przeciwnika, Wrath of Khorne dzięki wrathmongerowi wbił 2D3 mortali Lordowi na Drakocie zabijając go, zdjął jeszcze jednego dracotha (okrutnie słabe rzuty na DMG po mojej stronie) i…. przeciwnik się poddał.
Wynik na stole był taki, że kontrolowałem 3 znaczniki ale w zasadzie nic nie zabiłem (Lord, 2xDracothy i chyba wybór liberatorów). Gra moim zdaniem była spokojnie do ugrania przez ScE ale nieporozumienie z drugiej fazy strzelania mocno zaważyło na decyzjach.
Scenariusz dla mnie – 3 bitwy do przodu.

- Khorne na gunline – jak mogło się to skończyć? To jeden z tych najgorszych paringów. Balisty mogą spaść wszędzie już wtedy, gdy będą wiedzieć gdzie znajdą się moje Thirstery. Nie mam jak się przed nimi zasłonić. Przeciwnik popełnił błąd grając „po krasnoludzku” i bunkrując się całością praktycznie armii w jednym rogu. Ja po prostu przeszedłem na druga flankę na której stały trzy modele.
- Fair Play – ilu grających, tyle zapewne opinii o tym, czy powinno się w ramach fair play i „grania o złote gacie” cofać akcje ale to zawsze problematyczne i stawiające obu graczy w dość niezręcznej sytuacji.

Ostatecznie zająłem 2 miejsce na (chyba) 15 grających. Wyprzedził mnie (znów chyba) małymi punktami  AGENDAMI Adam z – a jakże – Sylvanethami.
Tak czy inaczej grało się bardzo przyjemnie tym nowym, „okrutnie znerfionym” Khornem. Latanie po stole trzeba dużymi monsterami jest całkiem fajne chociaż tak naprawdę w żadnej z bitew nie pokazały pełni możliwości:

  • w pierwszej rundzie biły się tylko ze smokiem – nie zabiły go a on zjadł je i nawet nie poczuł niestrawności
  • w drugiej biły się z eterycznymi duszkami które z zasady połowią DMG swoim sv
  • w trzeciej w zasadzie nie doszły do walki


Nie użyłem ani raz abilitki Exalted która pozwoliłaby mi się pile-inować na 6”, tylko raz użyłem aktywacji przed innymi jednostkami w turze przeciwnika i w zasadzie tylko trzy razy przez wszystkie bitwy skorzystałem z abilitki Tyrants of Blood.
Rozpiska ma swoje bardzo mocne ale i słabsze strony, na pewno będą ją jeszcze modyfikował ale chyba na chwilę zostanę przy Khornie – właśnie przez sporą radość z gry jaką daje.

Na koniec jeszcze kilka słabych fotek
 

































Dzięki i do następnego!
W.

Warhammer Age of Sigmar | Kharadron Overlords vs Khorne Bloodbound Battle Report

Cześć,

Korzystając z tego, że na polskiej grupie Age of Sigmar zamieszczono listę armii szykowaną na turniej w formacie 1000 punktów Matched Play postanowiłem wykorzystać pomysł na armię Khorna i rozegrać szybki  sparing ze znaną już wszystkim bandą krasnoludów pod moim dowództwem.
Nie powiem - przystępowałem do bitwy dość pewny siebie bowiem nie tak dawno miałem okazję grać przeciwko Khorne`owi (co prawda przeciw samym demonom ale jednak...) - z której to bitwy Battle Report też już się szykuje.
Bądź co bądź to kolejna bitwa z armią która musi dobiec do mnie... a ja mam argumenty mówiące mi o tym, że nie dobiegnie. Jak się skończyła wymiana argumentów? Zapraszam do poczytania!

Stół przed bitwą - mniej niż ostatnim razem terenów - dwa na ćwiartkę, cztery znaczniki w scenariuszu Blood and Glory
Scenariusz: Blood and Glory

Armie:
Kharadron Overlords:
Znana już z bitew z Nurglem i Sylvanethami armia na 1000 punktów:
Barak-Mhornar
1 x Arkanaut Admiral – General
1 x Aether-Khemist  - Earbuster
20 x Arkanaut Company, 6 x Skyhooks
10 x Arkanaut Company, 3 x Skyhooks
5 x Grundstok Thunderers, 5 x Grundstok Mortars
1 x Arkanaut Frigate, 1 x Sky Cannon

Khorne Bloodbound (albo raczej Khorne Daemon Prince with Khorne Bloodbound Allies) ;) - Copyrights Sławek ;)
Leaders
Bloodsecrator (120)
Bloodstoker (80)
Slaughterpriest
(100) Bloodbathed Axe, Blood Blessing: Bronzed Flesh
Daemon Prince Of Khorne (160) General, Trait: Cunning Deceiver, Artefact: Chaos Runeblade
Battleline
10 x Blood Warriors (200), Goreaxes
10 x Bloodreavers (70), Reaver Blades
10 x Bloodreavers (70), Reaver Blades
20 x Bloodletters (200)

No nie powiem - armia robi wrażenie świetnie skonstruowanej jak na 1000 punktów - jest wszystko co powinno być - szybki wymiatacz, młot w postaci bloodletterów, kowadło czyli warriorzy, do tego to z czego Khorne słynie - bohaterowie buffujący oddziały do niebotycznych poziomów. Zapowiadało się ciekawiej. 
Khorne wygrał rzut o wybór strony i rozpoczął rozstawianie się na stole. 
Na flanki powędrowali maruderzy, którzy w pierwszej turze mieli przejąć znaczniki, w lesie na lewej flance armii rozstawiła się "Kadra dowódcza" czyli Demon i Bloodsecrator obok których stanęli Blood Warriorzy. W centrum nacierały Bloodlettery za którymi gotów do chłostania stanął Bloodsecrator. 

Linia bojowa Khorne`a. Demon i Bloodsecrator w lesie, bloodreaverzy na flankach, w centrum bloodletterzy i bloodwarriorzy
Dużo, dużo piechoty i wiadra ataków.
Krasnoludy ustawiły się w standardowym szyku. Duży oddział Arkanautów zajął znacznik na prawej flance, stojąc w szerokiej tyralierze dzięki czemu mogli oni korzystać z buffów od bohaterów ustawionych w centrum, nieopodal lasku zapewniającego im cover (w razie czego). Na lewej flance wylądowała fregata ze stałym desantem 10 arkanautów i pięciu thunderersów. Już na tym etapie ujawnił się mały problem armii Khorna - dużo dropów dzięki czemu to krasnoludy wybierały inicjatywę w pierwszej rundzie - przekazały ją Khornowi!

W centrum bohaterowie, po prawej 20 arkanautów, po lewej fregata
Rzut ogólny na stół zaraz po rozstawieniu armii.

Runda 1
Bitwa zaczęła się bardzo dobrze dla demona - Slaughterpriest udanie zwiększył jego save (dzięki modliwie) o +1 a więc do 3+. Bloodstoker wychłostał odpowiednio Bloodlettery i cała banda ruszyła biegiem do przodu. Na flankach Bloodreaverzy wyrwali ku nieprzyjacielowi zostając jednak w pobliżu punktów aby na koniec tury je przejąć W centrum bardzo szybko biegły bloodlettery. Latający demon rzucił 6" na bieg co w połączeniu z 12" lotu pozwoliło mu baaardzo zbliżyć się do linii krasnoludów. Na tym zakończyła się pierwsza tura Khorna.

Widać jak szybko Khorne się zbliżył - zmuszony przez inicjatywę.
Krasnoludy standardowo - zbuffowany duży oddział Arkanautów z sześcioma skyhookami (chemik), do tego command abilitka admirała (bańka 12" niewrażliwości na battleshock). Z fregaty na ląd zeszli thunderersi (na pagórek z którego mieli widok na całe pole bitwy) oraz arkanauci którzy ustawili się dość blisko lasku w centrum, przy okazji trzymając znacznik na lewej flance. 
 
Krasnoludy odpowiadają - reorganizują linię i przygotowują się do pierwszej salwy. Po lewej widać fregatę, która pozostaje wysunięta do przodu.

Reszta armii nieco się cofnęła - zaskoczona szybkim tempem natarcia nieprzyjaciela. Po chwili pozostało wybrać główny cel na który krasnale będą miały przerzuty - wybór był oczywisty - generał i najgroźniejszy wojownik przeciwnika - Daemon Prince. To na nim skupił się ostrzał. Zaczęła jednak fregata która o dziwo - celnym pociskiem wysłała w niebyt 4 bloodlettery! (hit na 4+(5+ dzięki cunning deceiver) i wound na 2+ ;)), po chwili nastąpiła główna salwa która o dziwo - wypadała dramatycznie słabo. Tutaj Deciever nie był tak znaczący, koszmarne rzuty na rany, dobre save i ostatecznie demon po głównym ostrzale stał na 5 ranach! nie pomogła druga salwa z 10 Arkanautów, demon stał i śmiał się. Rzuciłem wszystko co miałem - czyli 5 grundstoków i to wywołało pożądany efekt - szczęście w rzutach musiało opuścić demona - statystyka to straszna rzecz a zebrał przecież mnóstwo ciosów. Kiedy w powietrzu przestały latać odłamki moździerzowych pocisków demon... stał nadal! 
...Ale już tylko na jednej, ostatniej ranie. Bloodlettery zdały battleshock, ale na szczęście nie wróciły z warpu, pozostało więc rzucić na inicjatywę w drugiej rundzie...

Ofiary - bloodlettery giną i są już dużo słabsze (bez 20 nie ma bonusu "To hit", nie widać demona ale jest naszpikowany strzałami i na jednej ranie...
Jedna rana... ale to i tak cud, że stoi na stole po takiej dawce strzelania!
Runda 2

Lewa demony - prawa krasie...
... Którą wygrał Khorne! Demon musiał się szeroko uśmiechać, tym bardziej, że ponownie udało mu się dzięki Priestowi uzyskać błogosławieństwo i 3+ sv. Bloodlettery znów zostały wychłostane ale tutaj być może Khornita popełnił błąd - nie wbił jeszcze kija Bloodescratora - być może z reszta nie miał wyjścia - krasnoludy oddały sporo pola i zwyczajnie były za daleko by walczyć w zasięgu abilitki Secratora. Reszta tury to znów szybki bieg w stronę krasnoludów i podlot demona do szarży której nie mógł spalić. Wbił się w skraj linii krasnoludów z nadzieją na mordowanie ich dziesiątkami tymczasem ze wszystkich ataków zraniły tylko 3. 3D3... i najgorszy koszmar losowych obrażeń... łącznie 3 rany i trzy martwe krasnoludy - z 20! W dodatku korsarze zdobyli się na heroiczny wyczyn i wbili ostatnią ranę demonowi! (4+/4+/-/1 dmg! 6 ataków z których dwa się przebiły a demon oczywiście - rzucił 2! - Być może jednak tylko dlatego, że to przeklęty model KKK...). Reszta armii po biegu była zbyt wyczerpana aby szarżować, ponadto dystans wciąż był dość spory na tym tura się więc zakończyła (krasie nie zdawały Battleshocka dzięki admirałowi w 12").

Przekleństwo demona znów dało o sobie znać - rzut na obrażenia 3D3....
Był demon - nie ma demona, tuż obok dolnego, prawego znacznika, reszta armii khorna patrzy i zaczyna dostrzegać problem...
Ta dwójka to niedany save ostatniej rany na demonie...

Krasnoludom nie pozostało nic innego jak tylko dobrze wybrać cele - w zasięgu była cała linia nacierających wojowników, którzy gdyby tylko dopadli krasnoludów zrobiliby z nich mielone. 
Chemik zbuffował ponownie duży oddział Arkanautów, fregata przesunęła się bliżej szarżujących na lewej flance krasnoludów bloodreavaerów (zagrażających powoli znacznikowi krasnoludów), w centrum bohaterowie podeszli na odległość strzału...
Wybór celów był oczywisty - największe zagrożenie stanowili już nie osłabieni bloodletterzy (poniżej 20 znacznie traca potencjał obrażeń) a bloodwarriorzy, których pełna 10 był już zdecydowanie za blisko. Przerzuty poszły więc w nich, podobnie strzały z dużego unitu arkanautów, fregata rzygnęła ogniem po bloodreaverach, chemik i admirał oraz maly oddział Arkanautów wypalili w bloodlettery. 
Wynik był... trudny do opisania - fregata zestrzeliła tylko dwóch bloodletterów ale ... 20 Arkanautów rozstrzelała ze skyhooków i pistoletów 10 bloodwarriorów. Nie ustał ŻADEN. Z bloodletterów zostały resztki - 6 modeli (już po battleshocku). To była dewastująca runda. Khorne nie mógł się już podnieść po takim ciosie bo na stole zostało już bardzo niewiele (poza bohaterami). Tymczasem zbliżał się moment kolejnego rzutu o inicjatywę którego wygranie dawało Khornowi cień szansy...

Tura, która zmieniła równowagę sił - koszmarne straty bloodletterów i wybity w pień oddział Bloodwarriorów
Masakra między lasami...
Rzut na obrażenia po strzale 12 skyhooków w bloodwarriorów

Runda 3

dół krasie - góra demony...
..Cień zgasł. Inicjatywę wygrały krasnoludy co skazało Khorna na drugą turę ostrzału której przetrwać już nie mógł. Fregata zostawiła bloodreaverów, przeleciała nad nimi biegnąc i lecąc na astronomiczne 16" dzięki czemu przejęła trzeci znacznik.  centrum admirał zbliżył się na odległość szarzy do osłabionego przeciwnika, podobnie z resztą cała armia - już nie bała się zdziesiątkowanych demonów. 
Tym razem przerzuty powędrowały na bloodsecratora który stojąc w lesie stanowił trudny cel - sv 2+ to już konkret nawet dla harpunów... Na korzyść krasnoludów działał jednak fakt, że bloodsecrator jest bohaterem a więc miały +1 to hit. Weszło 10 strzałów, zraniło niewiele mniej, mimo to bloodsecrator ustał pierwszą falę strzał (może dlatego, że poszło w niego tylko 6 - 6 pozostałych wystrzeliło w Slaughterpriesta. Dośc powiedzieć, że Priest zdostał 2 rany a Bloodecrator spadł od poprawki z 10 Arkanautów, chemik wykończył resztę bloodletterów a grundstoki roznieśli resztę bloodreaverów na lewej flance. Słowem - miazga. Na koniec admirał w przypływie heroizmu rzucił na szarże 12" co pozwoliło mu dobiec do Priesta i w klimatycznym pojedynku rozłupać mu czaszkę młotem. (12" szarży? Oba ataki udane? Masakra! I świetne rzuty!).

 
Khorna coraz mniej...
Grundstoki ze świetnym widokiem na całe pole bitwy. 36" zasięgu moździerzy...
Ostatnie chwile bloodletterów
Tak szarżuje admirał - 12" i dobiega do Priesta któremu miażdży czaszkę - zabójczo skuteczny vs hero bo moze przerzucać hity i woundy...
W tym momencie na stole zostało kilku bloodreaverów i bloodstoker. Bitwa była wygrana ale Khorne się nie poddawał - Zaszarżował resztą oddziałów na 20 Arkanautów niestety - khornitów było już za mało chociaż zdołali zabić 3 krasnoludów to znów - korsarze ubili dwóch bloodreaverów, reszta uciekła z battleshocka zostawiając na polu bitwy ostatniego bohatera - Bloostokera....

Ostatnia szarża...

Runda 4

Lewa Khorne - Prawa Krasie
Bloodstoker walczy do końca i ubija kilku korsarzy...
..Który wygrał inicjatywę i ubił jeszcze kilku przeciwników nim padł pod nawałą ciosów, zarąbany pirackimi tasakami. 
Tak skończyła się bitwa w której krasnoludy straciły zaledwie kilku Arkanautów - W piątej turze wygrały Majorem, w punktach 1000 zdobytych - 0 oddanych.

Ostatnie ruchy - fregata w kierunku punktu, na stole nie ma już khorna
fregata przejmuje ostatni znacznik - major dla krasnoludów!
Istotne punkty:
  • W tym przypadku oddanie inicjatywy (i sama możliwość zrobienia tego) było istotne - Khorne nie miał wyjścia, musiał podejść w zasięg broni Arkanautów. Gdyby jeszcze w Rundzie drugiej Krasie wygrały inicjatywę bitwa byłaby przesądzona szybciej.
  • Z drugiej strony - gdyby demon wpadł w Arkanautów i zrobił to co powinien - powinno zniknąć przynajmniej dziesięciu - co za tym idzie ostrzał w kolejnych turach nie byłby już tak dewastujący. 
  • Z trzeciej - demon powinien nie żyć po pierwszej rundzie strzelania - tylko dzięki fatalnym rzutom na zranienie udało mu się dożyć do drugiej tury. Pomógł też trochę cunning deceiver - obniżając skuteczność ostrzału.
  • Jak zwykle - okręt nie zrobił za dużo ale zablokował flankę a na końcu zdobył dwa punkty - nie ubił niemal nic ale sama obecność i mobilność jaką zapewnia jest warta posiadania go w armii. 
  • Armia Khorna.... cóż, nie spodziewam się na turnieju takiego gunline`a. Inne armie nie będą miały takiej siły ognia więc przy takiej twardości i szybkości demona i bloodletterów powinny one dojść do przeciwnika i zrobić z niego miazgę (o ile nie będzie screenów i innych trików). Taki już los Khorna - albo dobiega i roznosi albo ... koszą go na przedpolu strzelając. Tak czy siak - armia ciekawa i chętnie bym zagrał przeciwko niej swoimi drzewami. 
  • Warto zaznaczyć - chemik najlepiej strzela po jednostce na której mamy przerzuty (z abilitki Mhornara) jego 3D6 ataków (4+/4+--2/1) pokazuje wtedy moc, bez przerzutów trafiając i raniąc na 4 bardzo dużo strzałów się marnuje. 
  • Skyhooki to morderstwo na tej grze. W tej ilości (12 z buffami chemika z jednego unitu i 3 z drugiego) na 1000 punktów to pewny martwy monster lub bohater (albo jednostka) co turę. Nie ma zmiłuj. 
  • Paradoksalnie grundstoki dają radę ubić nawet pancerne jednostki. Kluczem jest tu D3 dmg, piętą achillesową natomiast ich hit na 4+. 
  • D3 dmg okazało się też zgubą dla khorna ale taka już jest przewrotna losowość obrażeń - kiedy już wydaje się, że zmieciesz przeciwnika Ty z trudem zadajesz 3 obrażenia...
  • Ogólnie w bitwie padały nie-statystyczne rzuty na multi-kościach co z pewnością wypaczyło wynik. 
Na dzisiaj tyle, w kolejce czeka następna bitwa z Khornem...
Do następnego!
W