Tym razem na warsztat - dosłownie i w przenośni - trafia jedna z ciekawszych jednostek z armii Warriors of Chaos - Hellcannon.
Pamiętam jak debiutował w hordzie Archaona, kiedy ten próbował po raz pierwszy zniszczyć stary porządek. Model robił wtedy niesamowite wrażenie, tym bardziej, że w obsłudze dzielnie służyły chaos dwarfy - dla wielu pozostające przedstawicielami mitycznej armii porównywalnej z jednorożcami.
Oryginalność Hallcannona od zawsze polegała na tym, że jako jedna z nielicznych jednostek w armii chaosu była przeznaczona w zasadzie wyłącznie do ostrzału. Działo to już było coś w owych czasach, co jednak powiedzieć o demonicznym dziale z zaklętą weń demoniczną esencją, strzelającym ładunkami czystej, chaotycznej energii, które w każdej chwili gotowe jest samo z siebie rzucić się do przodu w ślepej szarży aby dosłownie zeżreć nieszczęśników których dorwie?
Brzmi zacnie, wygląda świetnie, co więc było z nim nie tak? Pierwszym problemem był fakt, że zajmował slot "Rare" w którym konkurencja była mocno zacięta, drugim jego koszt punktowy, trzecim zaś ogólna kompozycja najmocniejszych armii chaosu opartych na maksymalizacji obrażeń w CC, w tych warunkach mocne, ale nie "OP" demoniczne działo nie broniło się na tyle, aby na stałe zagościć w moich rozpiskach.
2. Czyli o tym co jest...
Archaonowi jednak ostatecznie coś się udało, udowodnił bogom, że w przeciwieństwie do pewnego pana z dużym szponen i kompleksem odpadających ramion potrafi poradzić sobie z siłami porządku i zniszczyć nie tylko jedną planetę ale całe uniwersum.
Jej siła polega na tym, że w przeciwieństwie do zwykłych armat, ta zadaje mortal woundy, w dodatku strzela dwa razy w turze, trafiając i raniąc (przy zwykłym szczęściu) na 3+. W dodatku nie musi widzieć swojego celu. Po prostu - odpalasz i zapominasz o wybranej jednostce w odległości do 48". Urocze.
Mniej urocze jest to, że przeklęty demon tkwiący w machinie lubi w najmniej odpowiednim momencie wyrwać się spod kontroli i rzucić się do szarży. Na nic łańcuchy, na nic kajdany, krasnoludy mogą tylko patrzeć jak Hellcannon radośnie szarżuje do przodu.
3. Czyli o tym co będzie...
Będzie mam nadzieję odświeżony Hellcannon na dużej, owalnej podstawce w klimacie naprawdę głębokiego błota i roztopów. Zdjęcia powyżej przedstawiają stan obecny, czyli moje malowanie sprzed dekady kiedy to dysponowałem kilkoma dosłownie farbami, starym pędzlem i entuzjazmem, który nie pozwalał na zbytnie rozwodzenie się w tematach cieniowania, szejdowania, glowingu i innych takich.
Mam zatem zamiar rozłożyć go na części pierwsze, wyczyścić, zaszpachlować (szpachla, szpachla szpachla..) i pomalować na nowo, mniej więcej w stylu modeli (w tym 3d), których fotografie wyszukałem w ramach zbierania materiałów:
Drugą częścią projektu jest stworzenie "scenicznej" podstawki pod działo, utrzymanej w błotnisto-śnieżnej tonacji. Ma być brudno, ma być realistycznie. Tutaj też wyszukałem trochę materiałów poglądowych, zarówno jeśli chodzi o materiały z których błoto dobrze zrobić jak i o sam proces jego tworzenia i umieszczania na podstawce i samym dziale (i tak - duuużo można się nauczyć z modelarstwa redukcyjnego).
- Świetny tutorial/step-by-step na temat weatheringu (rdza i przede wszystkim BŁOTO) dostępny TUTAJ
- Tutorial dotyczący tworzenia błota - krok po kroku, świetnie wyjaśnione, ale co Coloured Dust to Coloured dust... Konkretnie TUTAJ
Oby się udało, do następnego!
W.































